Prawie ten sam samolot obejrzeliśmy sobie w muzeum w Sinsheimie, tam mają starszą wersję, CL-215, różniącą się głównie silnikami. Ta starsza wersja ma tłokowe, gwiazdowe, nowa turbośmigłowe. Do samolotu można wejść.
Samolot jest ogólnie interesujący, ale malowanie trudne. Problemem są łączenia kolorów. Kolory są błyszczące - dlatego maluję sprayem, granice kolorów ładnie okleiłem taśmą, ale nie przewidziałem że te nity będą takim problemem. No i taśma przez nie nie przylegała dobrze i farba wlazła pod nią. Muszę polakierować skrzydła jeszcze raz na żółto, ale teraz pod taśmę dam jeszcze ColorStop żeby farba nie podciekła.
Przyznam, że się trochę zniechęciłem, stąd model na razie leży. A jeszcze trudniejszy będzie kadłub - granica czerwonego nie idzie ani po krawędzi kadłuba, ani po prostej
Koncepcja nasza jest taka, że zrobimy go ze schowanym podwoziem. W zasadzie producent setu tego nie przewidział i trochę trzeba będzie pokombinować, ale powinno się udać. I tak nie mamy wyjścia, bo - jak to często - zapomnieliśmy włożyć obciążnik przed zamknięciem kadłuba. A zresztą również z włożeniem obciążnika byłby problem, bo miało być tam aż 20 g, a na to jest mało miejsca. Czy oni chcą żeby tam wkładać zubożony uran, albo wręcz osm? A tak w ogóle to nawet zwykły ołów trudno już kupić, teraz wszędzie gdzie się da (albo i nie da) się go zastępuje innymi materiałami. W sklepie budowlanym znalazłem ołów tylko w postaci sznurkowych obciążników do firanek.
Co do samego setu - może być, chociaż mocno przypomina mi sety NRD-owskie, firmy VEB Plasticart: Duże części, mocno wystające nity, tworzywo w kolorze docelowym (tutaj: żółte), dużo naklejek. Powiedzmy, że nie jest to arcydzieło wierności pierwowzorowi (zdaje się że wzięli po prostu część form od CL-215, parę elementów silnika gwiazdowego zostaje niewykorzystanych) , ale model całkiem oryginalny.
]]>Zwracam uwagę, że ten numer Małego Modelarza jest z września, a jest szósty. Był akurat stan wojenny, pierwsze trzy numery w tym roku się nie ukazały, ale było to jednak pismo wydawane przez Ligę Obrony Kraju blisko związaną z wojskiem. Stąd pismo i tak zaczęło ukazywać bardzo szybko.
Nauczyłem syna jak robić modele papierowe, przy tym sam musiałem poszukać na przykład jakie kleje są tu i teraz dostępne. Najlepszy okazał się oczywiście klej do skóry, podobny do niegdysiejszego Butaprenu (Uhu Schuh & Leder). Kupiłem inny klej do skóry, taki przeźroczysty (Pattex Special Leder), licząc że będzie kleił papier równie dobrze jak ten brązowy, a nie będzie miał jego największej wady - czyli koloru. Niestety ta próba nie była udana, ten przezroczysty nie klei tak dobrze.
Natomiast rewelacyjny okazał się w tym zastosowaniu klej światłoutwardzalny "Bondic". Bardzo dobrze klei papier, jest przezroczysty i wiąże niemal natychmiastowo jak poświecić na niego tym LEDem na UV. Nie bardzo sobie wyobrażam, jak udałoby się nam przykleić kabinę przy użyciu normalnych klejów schnących pół godziny. Nawet szybkowiążącym epoksydowym byłby problem. Oczywiście "Bondic" jest drogi i nadaje się tylko do spoin widocznych, ale polecam.
Model nie jest oczywiście perfekcyjny - kadłub jest nieco skrzywiony w osi podłużnej a stateczniki trochę zwichrowane, ale jak na pierwszy raz syna bardzo dobry.
Papier zżółkł cokolwiek przez te ponad 30 lat, a kolor druku od razu nie był specjalny, ale w tym przypadku nie wygląda to źle - nie trzeba już postarzać modelu
. Syn chciał go poszpachlowac i pomalować, ale w tym przypadku mu to odradziłem. To tylko pierwsza próba, a pomalowanie zakryje rysunek łączeń poszycia i nitów - trzeba je będzie narysować i to nie wyjdzie dobrze. Co innego będzie przy przy czołgu.
]]>
Ale i bez tego model jest ładny, a figurki dodatkowo go ożywiają. Niestety robiąc zdjęcie nie zwróciłem uwagi, że Richthofen się przewrócił. Powiedzmy że pijany.
Syn zaczął już wykorzystywać techniki opisane w książkach, tutaj widać jak ładnie wyszło mu drewno na śmigle. Ja tak nie umiem.
Jedno co synowi trochę się nie udało, to symetryczne przyklejenie podwozia - płaty w postawionym modelu nie są całkiem poziomo. Ale to nic. Tu zdjęcie zrobione przez syna, z trzeźwym Richthofenem.
A set polecam, ładny, szczegółowy i świetnie nadający się do poprawiania (czy jest jakieś polskie słowo na "Supern"?)
I jeszcze zdjęcie oryginału (chociaż w innym malowaniu) zrobione w Muzeum Luftwaffe Berlin-Gatow
]]>
Model w efektownym malowaniu, chociaż na mój gust to już raczej efekciarskim. Przesada po prostu.
Set dobry, wszystkie te żółto-czerwono-czarne paski to naklejki, trzeba trochę trochę z nimi narobić. Jeżeli ktoś lubi takie rzeczy to polecam, ale dla mojego zmysłu estetycznego to kicz.
]]>
Modele samolotów Revella generalnie nie są złe. Ale Phantom nie jest za piękny jako samolot - było o nim mnóstwo dowcipów w stylu że jest to "dowód, że nawet cegła przy wystarczającym ciągu może latać" albo "zwycięstwo ciągu nad aerodynamiką". A i specjalne malowanie reklamowane na pudełku uważam za okropne. Na szczęście proponowane było też malowanie "normalne" i tak też syn pomalował go. Też nie piękne - szaro-szaro-szare, ale chociaż nie obrzydliwe.
Set technicznie OK, ale czy model wychodzi ładny to kwestia gustu.
]]>
Zestaw rzeczywiście jest prościutki. Całość na biało posprajowałem ja, a poza tym nie było wiele do roboty. Przyklejenie naklejek to był horror (na gładkim kadłubie przesuwają się na potęgę), ale całość wygląda nawet nawet. Jeżeli chodzi o ścisłość, to naklejki są wyraźnie większe niż by wynikało ze skali, ale przy tak prostym modelu mogą być.
]]>
Tutaj, nie pamiętam dlaczego, nie użyłem żadnej naklejki, wszystkie znaki namalowałem. Może dlatego, że w zestawie był tylko w malowaniu czeskim, a ja chciałem mieć malowanie jakiegoś dywizjonu z Anglii? Zupełnie nie pamiętam, wcześniejsze modele pamiętam o wiele lepiej. Ale pamiętam że dobrałem litery tak, żeby jak najmniej łuków miały ![]()
Musiałem go zrobić po powrocie z RFN (czyli po 1987), bo wyraźnie miałem wszystkie potrzebne kolory (przywiozłem sobie kilkanaście puszeczek farb Revella) i wszystkie są, jak trzeba, w macie.
Jak czytam w sieci, również wszystkie zestawy Kovozavodów Prostejov są nadal produkowane, jeżeli ktoś chce, może sobie odtworzyć kolekcję.
]]>Po pewnym czasie przemalowałem go po swojemu, na malowanie hiszpańskie, według obrazka z "Typów broni i uzbrojenia". Był tam tylko widok z boku, więc musiałem trochę wyfantazjować.
Syn ostatnio jeszcze go przemalował.
Ten jest słaby. Za dużo przeszedł.
]]>Malowanie efektowne, tylko nie miałem błyszczącego czerwonego, tylko jakiś półmat. Ale mimo wszystko da się ten model oglądać.
Model przetrwał w całości, ale wygląda na strasznie brudny, a przy myciu pewnie zeszłyby naklejki.
Co ciekawe, nie znajduję tego zestawu w aktualnej ofercie ZTS Plastyk. Ciekawe dlaczego. A może on był z jakiejś innej firmy?
]]>Model alternatywny z tego samego zestawu co Jak-1M, trzeba było odciąć część kadłuba i kawałek owiewki i wychodził z tego mocno inny samolot.
Model przetrwał trochę gorzej niż Jak-1M, oprócz rurki prędkościomierza zaginęły mu klapy podwozia z jednej strony. A biały lakier pożółkł i mocno widać na nim brud z paru dekad.
I ten zestaw jest ciągle dostępny, ale teraz jako osobny wariant, a nie alternatywa.
]]>