Hobby różne, kwadratowe i podłużne

LEGO: Lamborghini Miura

Jak już zapowiadałem, będzie tu nie tylko o modelach plastikowych. Inną moją fascynacją było LEGO.

Za moich czasów prawdziwe LEGO miały właściwie tylko dzieci marynarzy. Inni musieli zadowalać się NRD-owskimi klockami PEBE, które co prawda miały taki sam raster, ale nie były prostymi kopiami. Nie miały one  zasadniczej cechy klocków LEGO, a mianowicie tej rurki od dołu. Więcej na ten temat na moim blogu o Niemczech i NRD.

Tak więc pierwsze moje prawdziwe LEGO kupiłem tu, w Niemczech synowi. W tej chwili ma on coś pod 40.000 klocków, kupowanych głównie na bazarach - inaczej to bym się pewnie na to zrujnował. No i na początku wprowadzałem go w to ja, i też rożne rzeczy budowałem. Ale potem syn zaczął czytać o tym w sieci i uczyć się technik od fachowców, więc zostałem daleko za nim. Moje rzeczy budowałem jak jeszcze nie mieliśmy za dużo klocków do wyboru, zostało mi trochę zdjęć, ale wiele z tych modeli było łaciatych, bo nie mieliśmy jeszcze tyle co trzeba w żądanym kolorze.

Więc powrzucam tu trochę modeli syna, o wiele lepszych niż moje. Dziś Lamborghini Miura. Na początek zdjęcia oryginału z Muzeum w Sinsheimie.

Lamborghini Miura

Lamborghini Miura

 

Lamborghini Miura

Lamborghini Miura

Był to naprawdę ładny samochód, pięknie, acz nieprzesadnie powyginany. Miałem taki model plastikowy z Tamyi z początku lat 70-tych, ale nie przetrwał. Robienie takich kształtów z LEGO jest trudne. Syn popatrzył w sieci jak to robią inni, trochę skorzystał, ale zasadniczo to jego dzieło. 

Lamborghini Miura z LEGO

Lamborghini Miura z LEGO


Lamborghini Miura z LEGO

Lamborghini Miura z LEGO


Lamborghini Miura z LEGO

Lamborghini Miura z LEGO


Lamborghini Miura z LEGO

Lamborghini Miura z LEGO


Lamborghini Miura z LEGO

Lamborghini Miura z LEGO

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tagi: ,

Kategorie:LEGO

Skomentuj

Nie tak dawno: Lockheed Martin F-16C „Tiger Meet” 2003, Revell 04669, 1;72

I ten model syn dostał od babci pod choinkę, zrobił go sam: Lockheed Martin F-16C "Tiger Meet" 2003, Revell 04669, 1;72

Lockheed Martin F-16C „Tiger Meet” 2003, Revell 04669, 1;72

Lockheed Martin F-16C „Tiger Meet” 2003, Revell 04669, 1;72

Model w efektownym malowaniu, chociaż na mój gust to już raczej efekciarskim. Przesada po prostu.

Lockheed Martin F-16C „Tiger Meet” 2003, Revell 04669, 1;72

Lockheed Martin F-16C „Tiger Meet” 2003, Revell 04669, 1;72

Set dobry, wszystkie te żółto-czerwono-czarne paski to naklejki, trzeba trochę trochę z nimi narobić. Jeżeli ktoś lubi takie rzeczy to polecam, ale dla mojego zmysłu estetycznego to kicz.

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tagi: , ,

Kategorie:modele plastikowe, skończone

Skomentuj

Nie tak dawno: F-4F Phantom II, Revell 04615, 1:72

 Ten model syn dostał pod choinkę od dziadka - F-4F Phantom II, Revell 04615, w skali 1:72, to też całkowicie dzieło syna.

F-4F Phantom II, Revell 04615, 1:72

F-4F Phantom II, Revell 04615, 1:72

Modele samolotów Revella generalnie nie są złe. Ale Phantom nie jest za piękny jako samolot - było o nim mnóstwo dowcipów w stylu że jest to "dowód, że nawet cegła przy wystarczającym ciągu może latać" albo "zwycięstwo ciągu nad aerodynamiką". A i specjalne malowanie reklamowane na pudełku uważam za okropne. Na szczęście proponowane było też malowanie "normalne" i tak też syn pomalował go. Też nie piękne - szaro-szaro-szare, ale chociaż nie obrzydliwe.

F-4F Phantom II, Revell 04615, 1:72

F-4F Phantom II, Revell 04615, 1:72

Set technicznie OK, ale czy model wychodzi ładny to kwestia gustu.

Militärhistorisches Museum Flugplatz Berlin-Gatow - F4 Phantom

Militärhistorisches Museum Flugplatz Berlin-Gatow - F4 Phantom

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tagi: , ,

Kategorie:modele plastikowe, skończone

Skomentuj

Nie tak dawno: Land Rover Series III, Heller 80151, 1:43

Ten set syn dostał od jednego krewnego: Land Rover Series III, Heller 80151, 1:43. Set jest już trochę stary, przeleżał sporo lat w szafie. Ciekawostka: zawiera on jedyną jaką widziałem instrukcję wydrukowaną w kolorze. Trudno się dziwić, że Heller wpadł w problemy finansowe, po co robić sobie takie niepotrzebne koszty? 

Land Rover Series III, Heller 80151, 1:43

Land Rover Series III, Heller 80151, 1:43

Set nie jest może zbyt skomplikowany, ale model ładny. Syn postanowił trochę model polepszyć i pomalował go "w zebrę", na wzór samochodu Grzimka (Serengeti nie może umrzeć). To trochę naciągane - Grzimek robił swoje badania w Tanzanii w latach 50-tych i używał Land Rovera Series I

Landrover Bernhard Grzimek w zoo we Frankfurcie

Landrover Bernhard Grzimek w zoo we Frankfurcie

ale efekt jest bardzo dobry. 

Land Rover Series III, Heller 80151, 1:43

Land Rover Series III, Heller 80151, 1:43

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tagi: , ,

Kategorie:modele plastikowe, skończone

Skomentuj

Airbrush, z czym to się je?

Kupiłem synowi parę książek o różnych technikach modelarskich, sam zresztą chętnie je poczytałem. W moich starych książkach i stertach "Modelarza" z końca lat 70-tych  o takich fanaberiach nie było, dioram jeszcze nikt nie robił (poza modelarzami kolejowymi oczywiście, oni nazywali to makietami), żołnierzy to kupowało się już pomalowanych w kiosku Ruchu, a modele musiały być nówka i błysk - postarzanie weszło w modę znacznie później.

No i syn przez te nowe książki strasznie się napalił na airbrusha. A że zbliżają się jego urodziny, to postanowiłem mu coś takiego kupić.

Kupić to łatwo powiedzieć, ale co? Jest tego mnóstwo, w różnych wariantach i klasach cenowych, tylko skąd miałem wiedzieć co kupić? Cena, jak to zwykle, bez ograniczenia górnego. Najtańsze sety Revella zaczynają się już od jakichś 30 EUR, ale powietrze w puszkach po 10 EUR to się na pewno nie opłaca. Z prostym kompresorkiem można mieć airbrusha za 50-60 EUR, tyle że to na pewno badziew, który albo pójdzie na śmieci bo syn da sobie spokój a nikt na eBayu centa za niego nie da, albo pójdzie na śmieci bo będzie zbyt marny a nikt na eBayu centa za niego nie da. Na forach modelarskich co chwilę ktoś autorytatywnie oznajmia coś w stylu "pistolet poniżej 100 EUR to śmieć", a do tego kompresor za najmniej drugie tyle - no tyle to nie miałem ochoty wydać. W dodatku pistolety są single-action, double action, z dyszą taką, z dyszą inną, z lejkiem, ze słoiczkiem... Kto się w tym rozezna? Sieć niewiele pomogła.

Po dłuższym certoleniu się odpuściłem sobie klasę cenową 50-80 EUR za set z kompresorkiem do malowania paznokci i poszukałem czegoś z przyzwoitym kompresorem ze zbiornikiem wyrównawczym. No i trafiłem na sety z dwoma albo trzema pistoletami i nieźle wyglądającą sprężarką w cenach 120-160 EUR. Opinie o nich w sieci były pozytywne, chociaż to głównie o tych sprężarkach, bo pistolety do tych setów dołączają bardzo różne i trudno znaleźć o którym konkretnie jest mowa. No ale zamówiłem, taki z dwoma możliwie najbardziej różnymi pistoletami, z wysyłką 134 EUR. Przyszło ekspresowo - zamówiłem w niedzielę, w środę już przynieśli. Tymczasem zamówiłem jeszcze książkę, bo nie mam o obsłudze czegoś takiego najbledszego pojęcia.

Więc teraz zobaczymy z czym to się je.

Sprężarka do airbrushu

Sprężarka do airbrushu

 

Sprężarka do airbrushu

Sprężarka do airbrushu

 

Pistolet do airbrushu double action

Pistolet do airbrushu double action

 

Pistolet do airbrushu single action

Pistolet do airbrushu single action

 

Akcesoria do airbrushu - złączki, uchwyt do pistoletów, szczoteczki do czyszczenia

Akcesoria do airbrushu - złączki, uchwyt do pistoletów, szczoteczki do czyszczenia

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tagi:

Kategorie:techniki i narzędzia

Komentarze: (4)

W budowie: Rakieta Jupiter C z wieżą serwisową, Revell (USA) H1819, 1:110

Kilka lat temu Revell USA obchodził 50-lecie swojego istnienia, z tej okazji powyciągał trochę swoich naprawdę starych form i wypuścił kilka zestawów już wręcz historycznych. Tym mnie trafili: rakieta Jupiter C  z całą wieżą montażowo-serwisową, H1819 w skali 1:110. Forma pochodzi z roku 1958, zestaw został powtórnie wypuszczony w 1984, mój to kolejny wypust z 2006.

Jupiter C, Revell (USA) H1819, 1:110

Jupiter C, Revell (USA) H1819, 1:110 - pudełko

Rakieta Jupiter C była pierwszą amerykańską rakietą, która wyniosła satelitę na orbitę. Tak w zasadzie to ta konstrukcja nazywała się Redstone, autorem jej był von Braun, a wywodzi się ona od rakiet A4 (V2). Zasadniczo taka sama rakieta wynosiła później załogowe kapsuły Mercury. Sama rakieta była mała i jako model byłaby nudna. Ale razem z wieżą to jest to, co modelarze (a przynajmniej ja) lubią najbardziej.

Zestaw zrobiony jest z tworzywa w kolorze czerwonym, tylko elementy samej rakiety są białe. Forma jest bardzo zużyta, sporo jest nadlewów. Pudełko nie zawiera kompletnych ramek z częściami, ramki są pocięte na mniejsze kawałki. Części mają niestety sporo wgłębień po wyciskaczach, trzeba dużo szpachlować. Ciekawostka: Doczytałem się, że zestaw jest tłoczony w Polsce.

Jupiter C, Revell (USA) H1819, 1:110

Jupiter C, Revell (USA) H1819, 1:110 - części

Instrukcja to reprint oryginału z lat 50-tych, miejscami średnio czytelny, a i jego styl robi atmosferę vintage. Obrazek na pudełku też pochodzi z dawnych czasów.

Jupiter C, Revell (USA) H1819, 1:110

Jupiter C, Revell (USA) H1819, 1:110 - instrukcja

Model to makietka na kawałku terenu z torami kolejowymi, po których jeździ wieża. Wieża jest składana - może być pochylona prawie do poziomu, platformy serwisowe na wysokich piętrach są rozsuwane. Winda (znaczy dźwig osobowy) też jest ruchoma. Rakieta stoi obok wieży samodzielnie, bez podpórki. W oryginale wieża mogła być przetaczana, żeby obsługiwać więcej niż jedno stanowisko startowe.

Rakieta Redstone na stanowisku startowym

Rakieta Redstone na stanowisku startowym, w tle wieża serwisowa Źródło: gdzieś z sieci

Oryginał wieży zachował się, na współczesnych nam zdjęciach (a nawet na tych z późniejszymi kapsułami Mercury) jest pomalowany po prostu pomarańczowa farbą antykorozyjną. 

Wieża serwisowa rakiet Redstone

Wieża serwisowa rakiet Redstone Źródło: gdzieś z sieci

Instrukcja każe malować wieżę na biało-czerwono, takie też malowanie widać na zdjęciach z epoki.

Rakieta Jupiter C

Rakieta Jupiter C na stanowisku startowym, w tle wieża serwisowa pomalowana na biało-czerwono Źródło: gdzieś z sieci

Ale porównanie zestawu ze zdjęciami pokazuje, że kratownice wieży w modelu są wyraźnie zbyt grube, oryginał był znacznie bardziej ażurowy.

Zestaw kupiłem już kilka lat temu, trochę zrobiłem, ale na razie od dłuższego już czasu leży. Tymczasem pogorszył mi się wzrok i mam problemy z drobnymi częściami, a ciągle mam coś pilniejszego niż umówić się do okulisty (a nawet jak już zadzwonię, to termin będzie za parę miesięcy).

Aktualny stan: Zrobiłem podstawę wieży - czyli maszynownię i dwa duże słupy wieży. Utknąłem na podstawie makietki - jej płyta nie jest płaska. Musiałbym podkleić ją czymś sztywnym, na przykład laminatem, takim  jak na płytki drukowane. Chwilowo mam problem ze znalezieniem odpowiedniego kawałka takiego tworzywa.

Jupiter C, Revell (USA) H1819, 1:110

Jupiter C, Revell (USA) H1819, 1:110

Zestaw ogólnie jest trudny, ma dużo drobnych części, wyzwaniem dla cierpliwości będzie zwłaszcza zrobienie tych wszystkich półkolistych drutów osłaniających drabinę prowadzącą od dołu do samej góry wieży. Może wkrótce ruszę z robotą znowu, będę robił notki z postępów prac.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tagi: , , ,

Kategorie:modele plastikowe, w budowie

Komentarze: (3)

Nie tak dawno: Leopard 2A5, 1:48

Ten zestaw też pochodzi z bazaru - Leopard 2A5, 1:48. Jest produkcji chińskiej i prezentuje typowo chińską jakość taniego zestawu. Nie wiem jak trafił do Niemiec. Tu większość zrobił syn, ja tylko sprejowałem podkładem i kombinowałem z naciąganiem przy łączeniu góry z dołem.

Leopard 2A5, set produkcji chińskiej, skala 1:48

Leopard 2A5, set produkcji chińskiej, skala 1:48

Model ma silnik elektryczny i mógłby jeździć, ale nie zamontowaliśmy go. Części jest mało, wieża jest spasowana nieźle, ale górna część nadwozia nie pasuje z dolną. Trzeba był naprawdę mocno naciągnąć żeby w ogóle jakoś wyglądał, na szczęście góra z dołem była łączona na wkręt i dlatego się jakoś trzyma. Ale szczelina z przodu została. Po przyklejeniu wyposażenia na wieży brakło trochę miejsca na naklejkę z krzyżem.

Leopard 2A5, set produkcji chińskiej, skala 1:48

Leopard 2A5, set produkcji chińskiej, skala 1:48

No ale nie chodziło o piękny, dokładny model, tylko ćwiczenie dla syna. No i syn zaskoczył - bardzo spodobały mu się modele czołgów, malowanie kamuflażu itp. Wkrótce kupiliśmy lepsze zestawy czołgów, ale jeszcze czekają w kolejce.

Leopard 2A5, set produkcji chińskiej, skala 1:48

Leopard 2A5, set produkcji chińskiej, skala 1:48

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tagi: ,

Kategorie:modele plastikowe, skończone

Skomentuj

Nie tak dawno: Mini Cooper, Revell 07166, 1:24

Ten zestaw syn też przyniósł z Hortu. Ale ten był nienaruszony. Mini Cooper, Revell 07166, skala 1:24.

Mini Cooper, Revell 07166, 1:24

Mini Cooper, Revell 07166, 1:24

 

Mini Cooper, Revell 07166, 1:24

Mini Cooper, Revell 07166, 1:24

Znowu zaczęliśmy od wyboru koloru. Instrukcja proponowała ciemny zielony i Union Jack na dachu, ale stwierdziliśmy że najładniejsze są czerwone z białym dachem. Syn zażyczył sobie pomalowania chromowanych felg na biało i miał rację. Z białymi felgami do tego zestawu kolorystycznego wygląda zarąbiście.

Mini Cooper, Revell 07166, 1:24

Mini Cooper, Revell 07166, 1:24

Tu syn robił już niemal wszystko sam, ja tylko lakierowałem nadwozie sprayem. Wyszedł piękny model ładnego samochodu, jedyny problem to że naklejki były słabe i z niektórych felg zeszła ta czarna na środku. Część udało się znaleźć i przykleić na klej biurowy, ale inne zaginęły. Szkoda, bo bez nich trochę łyso.

Mini Cooper, Revell 07166, 1:24

Mini Cooper, Revell 07166, 1:24

 

Mini Cooper, Revell 07166, 1:24

Mini Cooper, Revell 07166, 1:24

 

Mini Cooper, Revell 07166, 1:24

Mini Cooper, Revell 07166, 1:24

Ten set bardzo polecam, dobre wypraski, szczegółowe wnętrze, model może być ozdobą kolekcji. Tylko ten drobny problem z naklejkami...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tagi: , ,

Kategorie:modele plastikowe, skończone

Skomentuj

Nie tak dawno: VW Beetle Convertible, Revell (USA) 85-2579, 1:25

Ten zestaw syn przyniósł z Hortu, czyli świetlicy. Do świetlicy chodził do końca szkoły podstawowej (czyli do końca czwartej klasy). Przyjęte jest tu tak, że starsze dzieci jeszcze przez parę lat wpadają czasem do Hortu w odwiedziny w czasie ferii. A syn dobrze rozumiał się z jednym wychowawcą, też bawiącym się w modelarstwo, tyle że w modele RC (temat wróci za pewien czas).

VW Beetle Convertible, Revell (USA) 85-2579, 1:25

VW Beetle Convertible, Revell (USA) 85-2579, 1:25

 

VW Beetle Convertible, Revell (USA) 85-2579, 1:25

VW Beetle Convertible, Revell (USA) 85-2579, 1:25

No i za którymś razem syn przyniósł zestaw amerykańskiego Revella - VW Beetle Convertible, 85-2579 w 1:25. Wychowawca wyciągnął to pudełko z magazynku i dał synowi do sklejenia. Bo nikt inny tam za to by się nie wziął. Znaczy ktoś już miał to w rękach, kilka części było niezbyt dobrze powycinanych albo złamanych, a chromowana kierownica połamana i niekompletna.

VW Beetle Convertible, Revell (USA) 85-2579, 1:25

VW Beetle Convertible, Revell (USA) 85-2579, 1:25

Zaczęliśmy więc od wyboru koloru - w instrukcji sugerowali pomarańczowe nadwozie z białym dachem i tapicerką. W sieci znaleźliśmy relację z budowy tego setu, ktoś zrobił go czarnego z czarnym i wyglądało świetnie. Więc ustaliliśmy, że będzie czarny.

VW Beetle Convertible, Revell (USA) 85-2579, 1:25

VW Beetle Convertible, Revell (USA) 85-2579, 1:25

Syn zabrał się do modelu z zapałem, ale wkrótce zraził się trochę -  połamane części, to i owo było niespecjalnie spasowane, trzeba było kombinować. Więc do pewnego momentu robiliśmy razem (głównie on), a skończyłem go już tylko ja.

Wyszło tak sobie. Model ma otwieraną klapę bagażnika, ale ścianka między kabiną a silnikiem (która miała robić za zawias)  nie dochodzi do nadwozia i zawieszenie klapy musiałem dorobić z kartonu. Lakier też nie idealny. Kierownicy musiałem dorobić krąg z drutu, tak w zasadzie to wyszła lepsza niż z tego zestawu.

VW Beetle Convertible, Revell (USA) 85-2579, 1:25

VW Beetle Convertible, Revell (USA) 85-2579, 1:25

Ale w sumie może być. Syn zaniósł go do Hortu, wszyscy byli pod wrażeniem, ale stwierdzili że tam model długo nie przetrwa, niech lepiej syn zabierze go do domu. Więc model stoi u syna w gablotce.

Zestaw polecam warunkowo. Co prawda było sporo problemów z dopasowaniem części, ale być może niektóre z nich spowodował ktoś, kto się niefachowo za zestaw zabrał. Forma mocno zużyta, zwłaszcza drobne części chromowane mają paskudne nadlewy i są bardzo niedokładne. Miejscami zestaw średnio zgadza się z rzeczywistością - na przykład podstawy lamp tylnych są w secie chromowane i instrukcja tak każe je zostawić, natomiast w sieci znalazłem wypowiedź byłego właściciela dokładnie takiego Garbusa z USA, który twierdził że nigdy takich chromowanych podstaw nigdy nie było.  Znawcy mają wiele innych uwag do wyposażenia. Model można zrobić z dachem zamkniętym albo otwartym, klapa silnika jest otwierana, w komorze silnika jest sporo wyposażenia. Koła nie są skręcane.

VW Beetle Convertible, Revell (USA) 85-2579, 1:25

VW Beetle Convertible, Revell (USA) 85-2579, 1:25

Ale na półce model wygląda bardzo ładnie, a trudno o inny zestaw wersji cabrio, więc mimo wszystko można go zrobić.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tagi: , ,

Kategorie:modele plastikowe, skończone

Skomentuj

Nie tak dawno: Bell AH-1F Cobra „Sand Shark”, Revell 04646, 1:48

Ten zestaw syn dostał od kolegi na urodziny. Jest to Bell AH-1F Cobra, Revell 04646, skala 1:48, w malowaniu pustynnym ("Sand Shark"). Był pierwszy model w którym syn mógł już sporo zrobić samodzielnie. Więc tu już moja rola była mniejsza, głównie nadzór, instruowanie i robienie co trudniejszych rzeczy.

Bell AH-1F Cobra „Sand Shark”, Revell 04646, 1:48

Bell AH-1F Cobra „Sand Shark”, Revell 04646, 1:48

W tym modelu tylko jedno jest wyraźnie nie tak, jak powinno - przy przyklejaniu przezroczystej osłony kabiny została w jednym miejscu szczelina. Nie wiem dlaczego, przy przymierzaniu było OK, ale tak już zostało. A, i jeszcze jedna naklejka mi się przekrzywiła. 

Bell AH-1F Cobra „Sand Shark”, Revell 04646, 1:48

Bell AH-1F Cobra „Sand Shark”, Revell 04646, 1:48

Zestaw mogę polecić. Ma on dość szczegółowo zrobiony silnik (chociaż te szczegóły widać słabo, tylko przez niewielkie otwory w kadłubie) i ruchome zawieszenie działka z przodu. Instrukcja proponuje dwa efektowne malowania - jedno to ten Sand Shark, drugie izraelskie, ze smokiem. Oprócz tego są naklejki z mnóstwem drobnych napisów jakie umieszcza w różnych miejscach producent (w oryginale Sand Sharka praktycznie wszystkie są zamalowane) - do wersji generic, według uznania. Części pasują dobrze, jedynie niektóre naklejki trzeba było troszeczkę naciągać - zwłaszcza zęby rekina muszą pasować wokół różnych części, a nie pasują idealnie. Mam też wrażenie, że kolor całości (mieszany według instrukcji) nie wyszedł najlepiej, w porównaniu ze znalezionymi w sieci zdjęciami oryginału jest wyraźnie zbyt żółty. Pierwsze zdjęcie trochę kłamie - wygląda na bliższe oryginałowi niż jest naprawdę.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tagi: , ,

Kategorie:modele plastikowe, skończone

Skomentuj

Strona 2 z 41234