Ten - TPz 1 Fuchs A4, Revell 03114 - ma 148 części (!), bardzo wiele szczegółów i cztery (z sześciu) skręcane koła połączone całym systemem dźwigienek.
Zrobienie żeby to działało to zegarmistrzowska robota, bez żadnej przesady. Na tyle trudne, że syn po kilkunastu próbach dał sobie spokój i skleił to wszystko po prostu z kołami, w pozycji skręconej - żeby fajnie wyglądało. Model ma również podnoszone opancerzenie szyby przedniej - syn na podstawie zdjęć z sieci dorobił pojazdowi wnętrze, i co nieco je widać.
Set bardzo polecam, nie jest drogi, a dużo zabawy i piękny model może z niego być. Już jest bardzo szczegółowy (najbardziej zawieszenie i układ jezdny) a jeszcze można sporo podpimpować (na przykład bez dużego trudu można by zrobić otwierane drzwi).
Jeszcze oryginał:
]]>W muzeum można też było kupić modele już zrobione, w cenach od 6 do 25 EUR, te droższe zrobione bardzo ładnie. No ale co to za atrakcja dla modelarza...
Syn wypatrzył jeszcze, że czeska firma Eduard robi części fototrawione do tego setu. Kosztowała ta przyjemność pod 25 EUR z przesyłką, ale warto.
Set zawiera dwa bardzo dokładnie odrobione motocykle razem z figurkami kierowców. Do setu dołączona była kartka wyjaśniająca dlaczego wszystkie swastyki na pudełku, w instrukcji i na naklejkach są zamalowane.
Ten set jest świetny, a z częściami fototrawionymi to w ogóle pełny odjazd. Syn zrobił na razie Zündappa, ze trzy tygodnie to mu zajęło i wynik jest rewelacyjny. BMW zostawił na później.
Set - klasa, bardzo polecam, i koniecznie z tymi częściami metalowymi.
]]>Zwracam uwagę, że ten numer Małego Modelarza jest z września, a jest szósty. Był akurat stan wojenny, pierwsze trzy numery w tym roku się nie ukazały, ale było to jednak pismo wydawane przez Ligę Obrony Kraju blisko związaną z wojskiem. Stąd pismo i tak zaczęło ukazywać bardzo szybko.
Nauczyłem syna jak robić modele papierowe, przy tym sam musiałem poszukać na przykład jakie kleje są tu i teraz dostępne. Najlepszy okazał się oczywiście klej do skóry, podobny do niegdysiejszego Butaprenu (Uhu Schuh & Leder). Kupiłem inny klej do skóry, taki przeźroczysty (Pattex Special Leder), licząc że będzie kleił papier równie dobrze jak ten brązowy, a nie będzie miał jego największej wady - czyli koloru. Niestety ta próba nie była udana, ten przezroczysty nie klei tak dobrze.
Natomiast rewelacyjny okazał się w tym zastosowaniu klej światłoutwardzalny "Bondic". Bardzo dobrze klei papier, jest przezroczysty i wiąże niemal natychmiastowo jak poświecić na niego tym LEDem na UV. Nie bardzo sobie wyobrażam, jak udałoby się nam przykleić kabinę przy użyciu normalnych klejów schnących pół godziny. Nawet szybkowiążącym epoksydowym byłby problem. Oczywiście "Bondic" jest drogi i nadaje się tylko do spoin widocznych, ale polecam.
Model nie jest oczywiście perfekcyjny - kadłub jest nieco skrzywiony w osi podłużnej a stateczniki trochę zwichrowane, ale jak na pierwszy raz syna bardzo dobry.
Papier zżółkł cokolwiek przez te ponad 30 lat, a kolor druku od razu nie był specjalny, ale w tym przypadku nie wygląda to źle - nie trzeba już postarzać modelu
. Syn chciał go poszpachlowac i pomalować, ale w tym przypadku mu to odradziłem. To tylko pierwsza próba, a pomalowanie zakryje rysunek łączeń poszycia i nitów - trzeba je będzie narysować i to nie wyjdzie dobrze. Co innego będzie przy przy czołgu.
]]>
Instrukcja proponuje malowanie wojskowe albo jaskrawo pomarańczowe malowanie jednostki ratownictwa. Zdecydowaliśmy się na ten pomarańcz, bo kolorowy, efektowny i oryginalny.
Model wygląda bardzo dobrze, chociaż w Niemczech ten kolor kojarzy się ze śmieciarką ![]()
Set polecam, bez zarzutu, dokładne wnętrze, można zrobić otwarte drzwi boczne. Chociaż jednak jeden problem jest - instrukcja nie mówi nic o włożeniu obciążenia do kadłuba, zresztą nie za bardzo jest na to miejsce - i skutek jest taki, że śmigłowiec nie stoi jak należy, tylko staje dęba.
]]>Ale i bez tego model jest ładny, a figurki dodatkowo go ożywiają. Niestety robiąc zdjęcie nie zwróciłem uwagi, że Richthofen się przewrócił. Powiedzmy że pijany.
Syn zaczął już wykorzystywać techniki opisane w książkach, tutaj widać jak ładnie wyszło mu drewno na śmigle. Ja tak nie umiem.
Jedno co synowi trochę się nie udało, to symetryczne przyklejenie podwozia - płaty w postawionym modelu nie są całkiem poziomo. Ale to nic. Tu zdjęcie zrobione przez syna, z trzeźwym Richthofenem.
A set polecam, ładny, szczegółowy i świetnie nadający się do poprawiania (czy jest jakieś polskie słowo na "Supern"?)
I jeszcze zdjęcie oryginału (chociaż w innym malowaniu) zrobione w Muzeum Luftwaffe Berlin-Gatow
]]>
Model w efektownym malowaniu, chociaż na mój gust to już raczej efekciarskim. Przesada po prostu.
Set dobry, wszystkie te żółto-czerwono-czarne paski to naklejki, trzeba trochę trochę z nimi narobić. Jeżeli ktoś lubi takie rzeczy to polecam, ale dla mojego zmysłu estetycznego to kicz.
]]>
Modele samolotów Revella generalnie nie są złe. Ale Phantom nie jest za piękny jako samolot - było o nim mnóstwo dowcipów w stylu że jest to "dowód, że nawet cegła przy wystarczającym ciągu może latać" albo "zwycięstwo ciągu nad aerodynamiką". A i specjalne malowanie reklamowane na pudełku uważam za okropne. Na szczęście proponowane było też malowanie "normalne" i tak też syn pomalował go. Też nie piękne - szaro-szaro-szare, ale chociaż nie obrzydliwe.
Set technicznie OK, ale czy model wychodzi ładny to kwestia gustu.
]]>Set nie jest może zbyt skomplikowany, ale model ładny. Syn postanowił trochę model polepszyć i pomalował go "w zebrę", na wzór samochodu Grzimka (Serengeti nie może umrzeć). To trochę naciągane - Grzimek robił swoje badania w Tanzanii w latach 50-tych i używał Land Rovera Series I
ale efekt jest bardzo dobry.
]]>Model ma silnik elektryczny i mógłby jeździć, ale nie zamontowaliśmy go. Części jest mało, wieża jest spasowana nieźle, ale górna część nadwozia nie pasuje z dolną. Trzeba był naprawdę mocno naciągnąć żeby w ogóle jakoś wyglądał, na szczęście góra z dołem była łączona na wkręt i dlatego się jakoś trzyma. Ale szczelina z przodu została. Po przyklejeniu wyposażenia na wieży brakło trochę miejsca na naklejkę z krzyżem.
No ale nie chodziło o piękny, dokładny model, tylko ćwiczenie dla syna. No i syn zaskoczył - bardzo spodobały mu się modele czołgów, malowanie kamuflażu itp. Wkrótce kupiliśmy lepsze zestawy czołgów, ale jeszcze czekają w kolejce.
]]>
Znowu zaczęliśmy od wyboru koloru. Instrukcja proponowała ciemny zielony i Union Jack na dachu, ale stwierdziliśmy że najładniejsze są czerwone z białym dachem. Syn zażyczył sobie pomalowania chromowanych felg na biało i miał rację. Z białymi felgami do tego zestawu kolorystycznego wygląda zarąbiście.
Tu syn robił już niemal wszystko sam, ja tylko lakierowałem nadwozie sprayem. Wyszedł piękny model ładnego samochodu, jedyny problem to że naklejki były słabe i z niektórych felg zeszła ta czarna na środku. Część udało się znaleźć i przykleić na klej biurowy, ale inne zaginęły. Szkoda, bo bez nich trochę łyso.
Ten set bardzo polecam, dobre wypraski, szczegółowe wnętrze, model może być ozdobą kolekcji. Tylko ten drobny problem z naklejkami...
]]>